Chad Smith dla magazynu Rolling Stones!

Kiedy Chad  Smith dołączył do Red Hot Chili Peppers w 1988 r. nie miał zbyt wielu powodów, aby sądzić, że zostanie w nim na dłużej. Przez ostatnich 5 lat przez grupę przewinęło się trzech perkusistów, a gitarzysta Hillel Slovak zmarł kilka miesięcy wcześniej. „Pamiętam, że zaraz po tym, jak dołączyłem robiliśmy sesję zdjęciową dla ‘Spin’ lub czegoś innego”- mówi Smith. Stoję na skałach gdzieś w Malibu ze skarpetą na fiucie i myślę sobie: „Jak długo to wszystko potrwa? Tego nie wiem, ale zdaje mi się, że to jest coś co powinienem teraz robić.”

Minęło 28 lat, a zespół wciąż ma się dobrze, w ubiegły piątek ukazał się ich nowy album „The Getaway”. Porozmawialiśmy ze Smithem o nowym krążku, nadchodzącej światowej trasie koncertowej RHCP, w jakim stanie jest obecnie Chickenfoot i o nowej komediowej współpracy ze swoim znanym sobowtórem Willem Ferrellem.

Bardzo mi się spodobał nowy album.

Człowieku, fajny masz gust!

Jak rozpoczął się proces twórczy?

Pisaliśmy piosenki przez jakieś dziewięć miesięcy, tak jak zawsze to robimy i już byliśmy gotowi by nagrywać, gdy mój kumpel Flea złamał rękę na snowboardzie. Także wszystko zamarło. On naprawdę wykręcił sobie niezły numer. Rekonwalescencja zajęła mu sześć miesięcy. Przez ten czas ponownie oszacowaliśmy nasze podejście. Brian „Danger Mouse” Burton powiedział nam: „Uwielbiam wasze piosenki. Mogę wam pomóc je ulepszyć, ale jeżeli naprawdę chcecie skorzystać z moich talentów, musicie przyjść do mojego studia i po prostu stworzyć od zera całą garść utworów.” Najpierw pomyśleliśmy: „Czekaj… nie wiem. Robiliśmy to już przez długi czas i zdaje się, że to działa”. Ale kiedy już to załapaliśmy i byliśmy otwarci na ten nowy sposób, aby wzrosnąć i zmienić się, naprawdę byliśmy gotowi postawić nowe wyzwania i dzięki Bogu, zrobiliśmy to, ponieważ przyszliśmy z nowym pakietem utworów. Prawdopodobnie 6 z 13 piosenek na albumie to te, które napisaliśmy wraz z Brianem w studiu, natomiast te utwory, które już wcześniej mieliśmy udało nam się z jego pomocą ulepszyć.

Skąd wziął się pomysł na współpracę z Danger Mouse`m?

Znamy zarówno jego jak i zespoły, z którymi pracował. W zasadzie to byliśmy w trasie z Gnarls Barkley. Nasz gitarzysta Josh [Klinghoffer] grał z nimi na klawiszach w czasie, gdy razem koncertowaliśmy. Mieliśmy wspólnych przyjaciół i kiedy zostało wspomniane jego nazwisko, powiedzieliśmy: „Tak, porozmawiajmy z Brianem”. To było całkiem proste.

Czym różni się jego proces twórczy od innych producentów, z jakimi pracowaliście w przeszłości?

Jego gatunkiem jest hip-hop, brakuje mi lepszego słowa, aby to określić, to proces, w którym zaczynasz od bitu. Mogliśmy po prostu słuchać różnych gatunków muzyki i wpaść na pomysły, które spodobałyby się nam obu, z atmosferą lub czymkolwiek innym, a potem przychodzę ja i po prostu gram na perkusji. Potem chodzimy tam i z powrotem z sugestiami, następnie coś zostaje ustalone. Przychodzi Flea i gra do tego na basie. Później przychodzi Josh i gra na klawiszach, gitarze lub czymkolwiek, czego akurat potrzebujemy. Po prostu w ten sposób to budujemy.

To jest zupełnie inne niż wszystko, co do tej pory robiliśmy. Rozpoczęliśmy po prostu nie wiadomo skąd, to było dzikie. Ostatecznie myśleliśmy: „To jest świetne. Jest inne, ale to wciąż nasze brzmienie”. Brian był tym tak podekscytowany i od tego wszystko się zaczęło. Siedzi w tym od 11 rano do 11 w nocy. Rick [Rubin] tak naprawdę nie lubi spędzać aż tak dużo czasu w studiu. Przyszedłby na nagranie ścieżek i wokali, ale Brian ma studyjną opaleniznę, jak to mówią.

Czy nagraliście dużo więcej utworów oprócz tych, które znalazły się na albumie?

Tak, zawsze to robimy. Nagraliśmy prawdopodobnie ponad 20 piosenek. Zawsze nam się to zdarza. Tak naprawdę Brian walczył o krótki album. On wyznaje zasadę, że krążek powinien mieć długość 45 lub 50 minut, gdyż rozpiętość uwagi jest obecnie krótsza. Pomyśleliśmy: „To jest super, ale ta piosenka musi się tutaj znaleźć”. Tak więc wszyscy byliśmy zgodni co do jakichś dziewięciu, a jeśli chodzi o ostatnie cztery kawałki, to każdy naciskał na swój ulubiony. Zakończyło się na tym, że mieliśmy 13 utworów i Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Flea opowiada o „szalonym” upadku na snowboardzie i nowym kierunku Red Hot Chili Peppers.

 

Basista również tłumaczy, dlaczego Anthony Kiedis jest jego „pieprzoną bratnią duszą” i mówi co nieco o Atoms for Peace.

Flea nie może określić dokładnego momentu, kiedy Red Hot Chili Peppers potrzebowało podjęcia innego kierunku na swoim nowym albumie, The Getaway, wydanego 17 czerwca, ale wyraźnie pamięta to uczucie. “Czułem się jak byśmy zaczynali robić to samo, co zawsze robiliśmy”, powiedział do Rolling Stone. “Trochę to czułem na ostatniej płycie [2011 I’m With You] Wtedy wiedziałem, co my zrobimy i jak to zrobimy, jeszcze zanim to zrobiliśmy.”

Postanowił, że nadszedł czas na wielkie zmiany: Rick Rubin, który produkuje album RHCP począwszy od 1991 roku Blood Sugar Sex Magik,  – tego albumu nie wydał. W jego miejsce wszedł Brian “Danger Mouse” Burton, który ma radykalnie odmienne metody pracy. Rozmawialiśmy z Flea na temat twórczego przełomu zespołu, jego niszczącym wypadku na snowboardzie, który znacznie opóźnił zapis, ich bieżącej trasy, oraz co w przyszłości może wprowadzić do Atoms for Peace.

Po pierwsze, powiedz mi, w jaki sposób złamałeś ramię snowboardzie.

Och, stary, to było szalone. Byłem w eleganckim ośrodku narciarskim w Montanie. Jeździłem na snowboardzie przez trzy dni. Bawiłem się jak nigdy w życiu, a to jest najzabawniejsza część tej historii: jeździłem na snowboardzie z Anthonym [Kiedisem] i wpadliśmy na Larsa Ulricha. Miał tam dom, więc zjeżdżaliśmy na snowboardzie z Larsa dziećmi. Śmialiśmy się zjeżdżając w dół zbocza – pohukiwaliśmy i wrzeszczeliśmy, bawiąc się niezmiernie.

Metallica i Red Hot Chili Peppers mają takich samych menedżerów. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się, aby napić się herbaty. Powiedziałem Larsowi “Musimy zrobić nasze zdjęcie leżących w śniegu i Pollyannę, kiedy spada z domu. Zrobimy zdjęcie i oszukamy [naszą spółkę zarządzającą] Q Prime, że jeden z nas złamał nogę. “ Śmialiśmy się z tego dosłownie 40 sekund. Później, zjeżdżaliśmy z góry około 50 mil na godzinę, a ja po prostu źle się ułożyłem. Nie widziałem, że jest tam płaskie miejsce na stoku i bam: zmiażdżyłem sobie ramię. Złamałem je w pięciu miejscach i uszkodziłem sobie nerwy. Wyłamało się wiele kawałków kości. Po prostu zupełnie kur*a rozjeba*em moje ramię. To była wielka  skomplikowana operacja, aby to wszystko poskładać  z powrotem, a  ponadto sześć miesięcy nie byłem w stanie grać na basie.

Co się stało po tym upadku?

Podali mi słoik Vicodinu i byłem na kroplówce z morfiną w karetce. Poszedłem do szpitala w stanie Montana. Wróciłem do Los Angeles, gdzie miałem operację. To było trudne. Było to bardzo trudne, bolesne, smutne doświadczenie.

Jaki był moment upadku? Jak bolesne to było?

Gdy początkowo złamałem kość, wiedziałem, że to naprawdę boli. Moja ręka zaczęła puchnąć od razu, a ja myślałem, że to się da ogarnąć. Nie chciałem przyjąć, że została złamana. Starali się umieścić mnie w jednym z tych małych sanek, prowadzonych przez patrol narciarski. Odmówiłem. Zjechałem sam na snowboardzie w dół zbocza. Myślałem, że to ogarnę, ale kiedy zjechałem w dół góry to pomyślałem: „OK, myślę, że naprawdę ją złamałem.” Wtedy wsadzili mnie do karetki. Myślałem, że w najgorszym wypadku po prostu ją połamałem i byłbym w gipsie na miesiąc lub dwa. A potem koleś spojrzał na moje zdjęcia rentgenowskie i powiedział: “Istnieje dużo powyłamywanych kawałki kości. Złamałeś ją w pięciu miejscach. Jest uszkodzenie nerwów. To będzie poważny zabieg chirurgiczny.”

Jak dawno temu to się stało?
Stało się to w lutym ubiegłego roku. Mieliśmy zamiar nagrać nasz album. Byłem tak nieprzyjemny i jednocześnie olśniło mnie, że czułem się jakbym wszystkich zawiódł, ponieważ nie mogliśmy nagrywać naszej płyty, ale mieliśmy napisane wszystkie nasze rzeczy. Byłem naprawdę smutny. Miałem długi proces rehabilitacji. Miałem naprawdę świetnego chirurga, doktora John Itamurę.  Czuje się teraz lepiej i jestem całkowicie z powrotem na topie.

Jestem pewien, że część z was martwiło się, że wypadek trwale może wpłynąć na twoją grę na basie.


Tak chłopie. To nie było tak przerażające, kiedy nie grałem. Było cztery lub pięć miesięcy, gdzie nie grałem w ogóle. Po prostu siedziałem na kanapie cały dzień. Podczas tej części, po prostu pomyślałem, że będę mógł zagrać jeszcze raz. Co było naprawdę przerażające to to, kiedy znowu zacznę grać. Próbowałem zagrać tylko jedną partię i grono bólu przeszyło moje ramię. Bolało strasznie. Przez pierwszy miesiąc próbowałem grać najprostsze rzeczy, a moja ręka nie chciała tego zrobić. Pomyślałem, “Fuck!” Co jest najstraszniejsze to to, że kiedyś nie będziesz w stanie robić tego, co zawsze robiłeś, nie jesteś wolny, nie jesteś w stanie robić swojego i kontynuować gry jako basista.

To zajęło około trzy miesiące grania, zanim udało mi się wejść i nagrać nasz utwór. I nadal nie było do końca dobre. Było kilka rzeczy, których moja ręka nie chciała zrobić, ale to wszystko teraz wróciło z powrotem. Jest całkowicie w porządku. Cieszę się z tego i jestem wdzięczny.

Danger Mouse dołączył do nagrywań przed wypadkiem czy po tym wszystkim?

Dołączył wcześniej, ale myślę, że wszyscy jakby czuli się inaczej. Było dużo zamieszania o tym, co było słuszne a co nie. Nie byliśmy pewni. Chcieliśmy wykorzystać inny proces, z czego byliśmy przyzwyczajeni. Mimo, że czułem, że chcę wyjść z mojej strefy komfortu i stać się wrażliwym i zrobić coś nowego, to nie wiedziałem, w którym kierunku mam się udać z tej strefy.

Brian [Danger Mouse] chciał abyśmy tworzyli w studiu. Ale sposób, w jaki zawsze to było tworzone to pójście do studia, napisanie wszystkie rzeczy, umieszczenie wszystkich piosenek razem, a następnie Rick [Rubin] pojawiał się w ostatnim momencie i pomagał nam je zorganizować. Mówił nam, co jest dobre, a co nie. To był naprawdę zdrowy związek. A potem studio było tylko miejscem do dokumentowania wszystkich prac, które zrobiliśmy w studiu prób.

Brian mówił: “OK, napisałeś wszystkie te utwory. Niektóre lubię, niektóre nie. Ale naprawdę chcę żebyście to wszystko tworzyli i zapisywali w studiu ze mną.” On jest ze środowiska hip-hop i tak on zapisuje utwory. Ustawiasz automat perkusyjny i dodajesz bass, pianino i gitarę, cokolwiek. I naprawdę wahałem się to robić. Nie dlatego, że nie podoba mi się pomysł prowadzenia tego procesu. Po prostu nie chce stracić potęgi nas, jako zespołu, surowej tożsamości. Graliśmy razem i improwizowaliśmy. Mieliśmy spontaniczność i ciepło, ludzkie interakcje, które się przy tym tworzą. Martwiłem się, że jeśli zrobiliśmy zbyt wiele z tego, co chciał zrobić, to tracimy to, co było świetne w nas. Obawiałem się, że jeśli przeniesie się to zbyt daleko w drugą stronę, to nie dostanie tego, w czym był dobry. Myślałem “Fuck, moglibyśmy utknąć w martwym punkcie.”

Pomyślałem: “Pójdziemy pierwszy tydzień, jeśli się nic nie dzieje, to spadamy stamtąd.” Miałem zamiar zrobić to, co on chciał i zobaczyć, co się stanie. Największą nadzieją w moim umyśle było to, że będziemy mogli być sobą, tak potężnymi, jak moglibyśmy być, a on będzie się spełniał w najbardziej możliwy ze wszystkich sposób. Może to być coś nowego dla nas obojga. W pierwszym dniu, to było dla mnie oczywiste, że to było to, co miało się wydarzyć. Naprawdę czułem wielki temat, bo zaczęliśmy pisać w inny sposób. To było naprawdę zabawne i zacząłem rozmyślać, kiedy nagrywaliśmy tak a pisaliśmy tak, że można też to robić inaczej..

Czy album zawiera jakieś piosenki sprzed wypadku?

Pisarze piszą i nagrywają więcej niż nam potrzeba. Spośród 13 piosenek na płycie, myślę, że osiem jest sprzed wypadku. Pięć z nich zostało napisane z Brianem w studiu.

Ostatni album był pierwszym z Joshem Klinghofferem na gitarze. Wyobrażam sobie, że czujecie, że zespół zgrał się więcej w czwórkę od tamtego czasu.


Całkowicie. John [Frusciante] był tak wielką siłą twórczą w naszym zespole, jako muzyk, kompozytor i facet z własną estetyką i poczuciem tożsamości. Gdy Josh dołączył to była taka wielka zmiana. Nagraliśmy ostatni album z Joshem, ale nigdy nie graliśmy z nim koncertu. On dołączył do zespołu, a następnego dnia staraliśmy się napisać album. Widzieliśmy, że nigdy nie grał na pokaz, tak naprawdę go nie znając. To znaczy, ja go znałem obwodowo. Był przyjacielem Johna i byliśmy znajomymi i mogliśmy porozmawiać, ale tak naprawdę go nie znałem, zwłaszcza dokładnie poznaje się kogoś, gdy jesteście w zespole razem. Nie mieliśmy ze sobą wspólnego języka.

Po pięciu latach w trasie i milionach kłótni i mówieniu sobie nawzajem, że się kochamy, mieliśmy czas, aby znaleźć ze sobą nić porozumienia, przez co album był o wiele bardziej płynny i łatwy i bardziej naturalny w ten sposób. Zaczęliśmy budować ten żargon i ten rodzaj komunikacji tak samo artystycznie, jak i osobiście.

Wyczuwam, że wiele z tych piosenek są o złamanym sercu i stratach. Czy to jest sprawiedliwe?

Umm … Tak. Myślę, że trzeba rozmawiać o tym, bo to Anthony pisze te słowa [wywiady z Kiedisem o inspiracjach tekstowych klik klik , klik] ale tak, myślę, że jest tego tam dużo dla niego. I wiesz, że każdy ma emocjonalne wyzwanie w życiu. Hmmm … Tak …

Fani byli zachwyceni, aby usłyszeć “Aeroplane” na koncercie w ostatnim czasie. Minęło prawie 20 lat. Czy uważasz, że ta trasa będzie wyposażona w bardziej rzadkie utwory w tym stylu?


Mam nadzieję. Fajnie jest grać coś, czego nie grałem bardzo długo. Jadłem obiad i myślałem o zespole. Miałem obraz w głowie wielkiej, wielobarwnej kuli o różnych fakturach i kolorach, budowaniu jej jak planety. Za każdym razem, kiedy rośnie, możemy zachować to, co mieliśmy, ale dodajemy także inne warstwy. Ja myślałem o tym, jak ważne jest to, jak my zachowujemy warstwy na tej gigantycznej kuli, która rośnie jak śnieżna kula, tworząc tempa, o których ​​zawsze trzeba pamiętać jak również o jej środku. To miejsce, gdzie zaczęliśmy, i zawsze możemy odtworzyć wcześniejsze rzeczy i po prostu zachować to w życiu przez całą drogę, więc ma to większą moc. To brzmi w stylu hipisowskim, ale to moje przemyślenia na ten temat.

Myślę, że jednym z powodów, dla których przetrwaliście więcej niż większość zespołów jest to, że ty i Anthony jesteście ze sobą bardzo blisko. Spędzacie nawet czas wolny razem. Tyle zespołów posiada członków, którzy absolutnie gardzą sobą i niszczą wszystko.


Przeszliśmy przez fazy. Zdecydowanie kocham tego faceta. To moja pieprzona bratnia dusza. Co mogę powiedzieć? Chyba nasz związek jest jak jakieś dziwne badanie psychologiczne, prawie jak magnes północny i południowy. One odpychają się wzajemnie, ale muszą być razem, bo ziemia musi trwać. Nasz związek jest rodzajem podróży. Jeszcze zanim byliśmy razem w zespole, to była potężna rzecz. Kiedy byliśmy razem, to zawsze wzbudzaliśmy jakieś gówno i tworzyliśmy chaos i poruszaliśmy tłumy.

Wcześniej dzisiaj, myślałam o czasach, kiedy dąsaliśmy się i złościliśmy się na siebie. Raniliśmy się wzajemnie. Myślę, że kiedy byliśmy młodzi to naprawdę potrzebowaliśmy siebie nawzajem. Oboje byliśmy rodzajem dzieci ulicy. Liczyliśmy na siebie. Lecz po czasie, kiedy Blood Sugar wyszedł i każdy dostał milion dolarów, ładny dom, samochód, pralkę i suszarkę oraz ozdobne dywany, nasze życie stało się naprawdę oddzielne. Nie mieszkaliśmy razem w małym mieszkaniu. Mieliśmy różne zestawy przyjaciół. Było dużo gniewu i osądu w naszej przyjaźni. To było naprawdę trudne.

Teraz jesteśmy w miejscu, które jest o wiele ładniejsze. Możemy po prostu być szczęśliwi i zrelaksowani i wspieramy się nawzajem, nawet, jeśli się ze sobą nie zgadzamy. To zajęło nam dużo czasu, aby dowiedzieć się, jak to zrobić.

Biorąc pod uwagę wszystko, co przeszliście razem, to cud, że zespół nadal jest tak silny.
Jesteśmy o krok od 35 lat. To kur*a szalone. Kto by pomyślał, że grono dupków jak my w dalszym ciągu pozostanie spójne w jakimś kierunku mody? Też trudno mi to zrozumieć. Oczywiście, chcę się starzeć z wdziękiem i być miłą osobą i tego typu gówna,  ale tak naprawdę chcę tylko grać muzykę i to najlepiej jak się da. To jest ta energia, która sprawia, że ​​wracamy i ona utrzymuje nas na biegunach. Ekscytujące jest to, że z tym zespołem wciąż czuję się osobliwy. Wciąż czuję to uczucie rozpędu. I czekamy na to, co się wydarzy. Nie wiem, co się stanie. To nie jest jeszcze przewidywalne i to jest świetne.

Wreszcie, czy myślisz, że Atoms for Peace nagra coś jeszcze i ruszy w trasę koncertową ponownie?
Nie wiem Kocham tych ludzi. Jestem w kontakcie z nimi i lubię grać z nimi. Thom [Yorke] wydał płytę Radiohead i na pewno pójdzie na tournee. Mamy album Chili Peppers i szykujemy się na wycieczkę, więc oboje wracamy na chwilę do naszych baz.

którki animowany filmik pokazujący wyprawę na Snowboard
http://video.rollingstone.com/previews/Tq5359oW-necgKPaX

Autor: Cheetah
Źródło: klik

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Josh Klinghoffer o “Getaway” w wywiadzie radiowym!


Dobry wieczór Państwu w WGRD wita Johnie Walker and Jana, dzisiaj mamy specjalnego gościa na telefonie, ponieważ dzisiaj jest wielki dzień [17.06] – dzień wydania nowego albumu Red Hot Chili Peppers i mamy na linii Josha – jak się masz?

W porządku a wy?

My również.  Powiedz nam coś o nowym albumie „The Getaway”.

Więc to jest album, który zabrał trochę więcej pracy niż się spodziewałem, ponieważ wybraliśmy się w podróż do poprzednich utworów zespołu, a nawet do ostatniego, który stworzył zespół, i który był moim pierwszym albumem nagranym z nimi.
Zaczęliśmy pisać. Jak zwykle pisaliśmy razem i posiadaliśmy pomysły jak złożyć piosenki razem i mieliśmy zacząć nagrywać z nowym producentem po raz pierwszy od dłuższego czasu, ale Flea złamał ramię na snowboardzie, więc mieliśmy wiele ścieżek nagranych przez te 9 miesięcy. Kiedy Flea doszedł do siebie to zaczęliśmy nagrywać od momentu, w którym skończyliśmy, lecz teraz mogliśmy uporządkować nagrywanie, którego dokonał Brian „Danger Mouse” – kaznodzieja porządku. Tak więc była to dziwna, długa wędrówka żaby stworzyć ten album.

To, co przeczytałem to to, że masz pierwszą partię piosenek, które napisałeś, ale kiedy zaczęliście współpracować z Danger Mousem to powiedział „okay, odstawmy te piosenki na półkę i zaczynamy wszystko od nowa” – tak było?

Myślę, że to było lepsze i że to jest metoda produkcji i twórczości Briana – on chce w jakimś stopniu dołączyć do zespołu i pchnąć go w lepszą stronę, czyli po prostu chce mieć udział procesie tworzenia i czuć piosenki, które wydaje od podstaw. My nadal pracujemy nad paroma piosenkami, w które włożył swój wkład już wcześniej. Nie wiem ile dokładnie, ale będzie coś koło 13 piosenek na albumie, z czego na ponad pięciu pracowaliśmy od podstaw z Brianem. To jest droga, jaką on lubi tworzyć – lubi być w tworzeniu od początku utworu i tak jak powiedziałem on wydawał piosenki, które mieliśmy przed jago wkładem, ale myślę, że on promienieje wtedy, gdy widzi to wszystko od początku..

Josh, co zrobicie z tymi piosenkami, które nie zostały nagrane na albumie – zostawicie je czy wypuścicie później?

To świetne pytanie. Pewnie będziemy pracować nad nimi, kiedy będziemy mieli pierwszą możliwą przerwę od trasy, czyli około sierpnia – wtedy zajmiemy się pierwszymi partiami, ale jeszcze tego nie wiem. Ostatnim razem, kiedy stworzyliśmy album „I’m With You” to nagrywaliśmy wszystko, co mieliśmy, albo i większość, z czego wyszło około 50 utworów, – ale nie rozjaśniliśmy wszystkiego do końca i nie zdecydowaliśmy, jakie piosenki będą na albumie, więc złapaliśmy tą masywną partię i nie wiem, czy to był dobry pomysł czy nie, –ale raczej nie, to zamiast tego wydaliśmy jeszcze 17 piosenek, jako 17 singli po wyjściu albumu. To zrobiliśmy ostatnim razem. Tym razem tylko nagraliśmy to, co jest na albumie może bez dwóch lub trzech piosenek –prawdopodobnie zostawimy je na później. Jest też parę dobrych piosenek, które są dobrze napisane, ale nie są nagrane i jest ich wiele, ale jeszcze będziemy nad nimi pracować najszybciej jak to możliwe.

Nad niektórymi piosenkami pracowaliście już wcześniej, ale macie też nowe, w których miał swój udział Danger Mouse – gdzie w tym wszystkim jest Dark Neccesities – jest to utwór, nad którym pracowaliście, czy jest to ten całkiem nowy z Danger Mousem?

To jest ta piosenka, którą stworzyliśmy z Brianem w studiu i nawet nie pamiętam, kiedy ona powstała. Czuję, że kiedy przyjechałem to on (Brian) i Chad pracowali nad próbką bębnów i szczerze nie pamiętam jak ona została stworzona- pamiętam tylko próbkę Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

“The Almighty Instrumentals” nowy wpis Frusciante

JOHN FRUSCIANTE

Wstawiłem moje instrumentalne miksy wszystkich utworów z albumu Black Knights „The Almighty”, na którym skomponowałem całą muzykę, na mojego Soundclouda i Bandcampa, gdzie mogą być streamowane lub pobrane za darmo.

Szata graficzna tego albumu online została stworzona przez Aura T-09.

Grałem na cyfrowych i analogowych syntezatorach, cyfrowych i analogowych automatach perkusyjnych, samplami, na akustycznych i elektrycznych gitarach oraz syntezatorach gitarowych z wczesnych lat 80-tych. Gitary są jedynymi instrumentami, na których grałem swoimi dłońmi, w tradycyjny sposób. Resztę grałem za pomocą programowania, co również wykonywane jest dłońmi, ale nie w czasie rzeczywistym; rzecz w tym, że nie grałem na żadnych keyboardach ani drum padach.

Mój niewyciszony pokój, stworzony przez przedsiębiorcę JacquesaLacroix, akustyka Vincenta Van Hoffa i mojego managera studia Anthony’ego Zamora, był głównym miejscem, z którego wziąłem dźwięki pomieszczenia, pogłos i atmosferę na te nagrania. Przesłałem dźwięki i wykonanie z mojego komputera do pokoju, gdzie przechodziły przez głośnik, sprawiając, że odbijało się to od pokoju echem, co zostało później uchwycone przez mikrofon w pokoju, którego kabel przeniósł ten dźwięk do mojego stołu mikserskiego, z którego  wracał on do komputera, gdzie połączyłem akustykę pokoju z dźwiękiem źródłowym. Generalnie robiłem pewną ilość eliminacji danych częstotliwości na moim komputerze, gdy przesyłałem dźwięk do pomieszczenia, potem na moim stole mikserskim, gdy dźwięk do mnie powrócił, a także ponownie na komputerze, wpasowując to do całego miksu. Oto dwa zdjęcia pokoju, każde z innego punktu widzenia.

Ci z was, którzy nie mają miejsca lub środków na zbudowanie niewyciszonego pokoju, bez problemu mogą wykorzystać do tego łazienkę. Będziecie zaskoczeni, jak bardzo możecie poprawić akustykę pokoju przez kreatywną aplikację eliminacji danych częstotliwości.

Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Open’er Festival – praktyczne informacje!

Open’er Festivalred-hot-chili-peppers-poziom

Solidny line-up, mnóstwo atrakcji na terenie oraz poza festiwalem dały zapomnieć o najważniejszych potrzebach fizjologicznych, problemach, czy nawet dniach tygodnia. Jeśli chcesz zapobiec najbardziej typowym błędom, bądź chcesz się dowiedzieć cokolwiek o festiwalu – przeczytaj artykuł! Festiwal z roku na rok zachęca coraz więcej młodych na lotnisko Kosakowo.

1.Dojazd

Jak wiemy zawsze w sezonie letnim kursuje więcej pociągów do Trójmiasta, i z powrotem z czego możemy się cieszyć. Tłok owszem jest, lecz jeśli kupimy bilety z przynajmniej tygodniowym wyprzedzeniem, zapewnisz sobie bez problemu miejsce siedzące. No ale o spaniu to już trudno mówić (no chyba że potrafisz spać w bezruchu na siedząco).

Co do samej Gdyni to dojazd na koncerty jest wyśmienity. Z najdalszych zakątków Trójmiasta możemy dostać się do centrum licznymi autobusami, które kursują co kilkanaście minut, oraz do tego kolejka SKM – prościej mówiąc pociąg miejski. Gdy już dostaliśmy się do głównego miejsca jakim jest dworzec PKP, wsiadamy do DARMOWEGO autobusu Open’erowskiego, dzięki któremu dostaniemy się o krok od festiwalu. Jeśli nie nocujesz na polu namiotowym w nocy będziesz się musiał uporać z kolejkami do aubotusów festiwalowych, oraz dosyć niesprzyjającemu rozkładowi jazdy ZKM’u. Tu na ratunek przychodzi nam kolejka SKM, która kursuje co 20 minut.

Jeśli jednak ktoś zamierza się wybrać na koncert samochodem – do dyspozycji jest parking, lecz niestety z ograniczoną ilością miejsc także proponuję zaparkować w centrum i dojechać autobusem.

  1. Pole namiotowe

Brud, syf, kiła i mogiła – jeśli słyszeliście kiedykolwiek te słowa to im nie wierzcie. Co prawda nie mieszkałem na polu, lecz kuzyn z którym spędziłem większość czasu opowiadał mi co tam się dzieje, oraz miałem okazję wejść tam na dwie godzinki (chyba mnie nie znajdą). Namioty poustawiane w liniach, prysznice (rano nie myśl że znajdziesz ciepłą wodę), toi toi’e, świetlica, pralnia, punkt ładowania telefonów… Organizatorzy bardzo wychodzą na rękę festiwalowiczom jeśli chodzi o warunki sanitarne. Jedyne co może Wam przeszkodzić w następnych edycjach to – pogoda, będąca często zaskakująca i nieubłagana.
Nie ma jakichkolwiek kradzieży, zakłócania porządku czy tym podobnych rzeczy. Pełna kultura  Noo sorry, słyszałem że komuś ręcznik zginął…

Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy